Wstydzą się własnych dzieci. Narcystyczne matki kochają tylko za urodę

Wstydzą się własnych dzieci. Narcystyczne matki kochają tylko za urodę

0

„Jesteś tak brzydki i głupi, że cię nie chcę”. Ten cytat poznała cała Polska, gdy światło dzienne ujrzała sprawa znęcania się nad małym chłopcem z Legionowa. W ten sposób zwracała się do niego matka. Internauci najczęściej zadawali sobie pytanie „Jak można tak mówić do dziecka?”. Takie słowa i uczucia się zdarzają. I to nie tylko w rodzinach, w których jest przemoc.

Karolina W., matka Mikołaja z Legionowa koło Warszawy miała regularnie znęcać się nad synem. Sprawa, o której można było usłyszeć w programie „Interwencja” w telewizji Polsat, poruszyła Polaków. Wielu najmocniej zapadły w pamięć słowa matki, która z pretensją w głosie mówiła do syna, że jest brzydki. I że go przez to nie chce. Ludzie wnioskują: nie kocha dziecka, skoro tak do niego mówi.

„Moja córka ma być ładna”

– Może i jestem pustakiem, ale naprawdę wolę, żeby moja córka była ładna i miała dobry gust, niż żeby wygrywała te kolejne konkursy w szkole – mówi 31-letnia Ola (imię na jej prośbę zostało zmienione). – Od samego początku wstydziłam się za to jak moja córka wygląda. Nie chciałam wychodzić z nią na dwór, ani na zakupy. Unikałam tego jak mogłam. Miała dużą, niekształtną głowę, cienkie włosy. A ja marzyłam, żeby ją ubrać, uczesać i wyjść na plac zabaw. Żeby ludzie mówili „jaka mama, taka córka” – dodaje Ola.

– Są takie narcystyczne matki, które chcą, by dziecko spełniało ich wymagania. Mają swoje wyobrażenie o pięknie, mają kanony i standardy – jeśli dziecko się w nich nie mieści, nie potrafią go kochać – mówi Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka Laboratorium Psychoedukacji.

Kiedy lekarz podczas USG powiedział Dagmarze, że będzie mamą ślicznej dziewczynki, od razu „wiedziała”. Córeczka będzie miała ciemne oczy, ciemną karnację, białe równe ząbki… – A ona ma próchnicę, którą widać z daleka jak tylko się wyszczerzy. Czasem zakazuję jej się odzywać, bo już sama nie mogę na jej zęby patrzeć. Jeszcze dawniej, gdy była bobasem i miała w sobie tą słodycz małego dziecka, miałam do niej więcej serca i cierpliwości. Teraz ledwo się hamuję i bardzo mi z tym źle – komentuje Dagmara.

– Nie takie dziecko chciałam mieć – żali się 35-letnia Dagmara. – Popatrz na nią, nie ma w sobie delikatności. Ma taką chłopską urodę, jakby ją od pługa oderwali… Kocham ją, ale jak mam gorszy dzień, nie zapanuję nad nerwami, a ona mnie wyprowadzi z równowagi, potrafię jej to wykrzyczeć w twarz. Potem próbuję jakoś to obrócić w żart i pytam, czy wie, że ja sobie tak tylko gadam. Ale tak naprawdę widzę w jej oczach, że ona zna prawdę. Że jestem nią rozczarowana.

Kochaj bezwarunkowo

Oczywistym jest, że pierwsze, co każdy z nas mówi, nachylając się nad nowo narodzonym dzieckiem, jest „ale on/ona śliczny/a”. Dla wielu matek to największy komplement i powód do dumy. Jednak, aby móc pokochać własne dziecko nie możemy traktować go jak przedmiotu czy narzędzia do osiągnięcia jakiegoś celu.

– Matki są w stanie fizycznie odrzucić dziecko, gdy po narodzinach są rozczarowane jego wyglądem. Widzą, że dziecko jest brzydkie i nie chcą się nim zajmować. Taka sytuacja wymaga ogromnej pracy psychologa, rodziny i tej kobiety, by wskrzesić ciepłe uczucia – tłumaczy Chalimoniuk.

Tego typu historii pojawia się w sieci coraz więcej, zwłaszcza na forach internetowych, gdzie można być anonimowym. Z pewnością nie wszystkie kobiety, które cierpią z powodu urody swoich dzieci, są narcystyczne. Spośród nich należy wyróżnić te, które poza urodą nie widzą w swych dzieciach żadnej wartości. Jednak przedmiotowe traktowanie dzieci wspierają same… matki. W mediach społecznościowych, zwłaszcza na Instagramie, aż roi się od młodych mam, które proszą się o uwagę dla siebie i swojego idealnego dziecka w idealnym świecie. Dziecka ubranego tak, by pasowało do stylizacji. Dziecka, które tym, co robi podbija wartość matki i poprawia jej wizerunek.

– Nie jest tajemnicą, że młodych i ładnych szybciej zaakceptujemy, bardziej takim ludziom ufamy. Często to pierwsze wrażenie nas uwodzi – mówi Ewa Chalimoniuk. Pod wpływem wspomnianego uroku mamy błędne wyobrażenie tego, z kim naprawdę mamy do czynienia. A traktując w ten sposób własne dziecko, robimy mu największą krzywdę, bo zapominamy, że na miłość zasługuje bezwarunkowo.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz