Kobieta
Czas na kobiety

0

Polska marka Reserved opublikowała na Youtube klip będący częścią świątecznej kampanii promocyjnej. Wśród bohaterek w nim występujących znalazła się gwiazda dużego formatu: modelka Irina Shayk.

Irina Shayk dzieli się radosną atmosferą w świątecznym spocie Reserved. Obok niej występują także Jon Kortajarena, Jourdan Dunn i Adwoa Aboah oraz grupa influencerów z Polski, Niemiec, Anglii i Rosji. Była dziewczyna Cristiano Ronaldo reklamuje nową kolekcję. 31-letnia Shayk to jedna z najpopularniejszych modelek na świecie, jest Aniołkiem Victoria’s Secret, a także twarzą marki Intimissimi.

To nie jedyna gwiazda, z którą polska marka współpracuje. Reserved ma swoim portfolio kampanie z udziałem takich nazwisk jak Sasha Pivovarova, Cara Delevingne, Freja Beha Ericsen, Georgia May Jagger, Jerry Halll czy Brooklyn Beckhamm.

Działająca od ponad 20 lat LPP jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm odzieżowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Zarządza pięcioma markami odzieżowymi: Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay. W sumie zarządza siecią 1700 salonów w 19 krajach w Europie, Afryce oraz Azji. Połowa działalności firmy przypada na Polskę. Najdynamiczniej rozwijającym się rynkiem jest Rosja, gdzie LPP ma ok. 350 salonów.

0

„Jesteś tak brzydki i głupi, że cię nie chcę”. Ten cytat poznała cała Polska, gdy światło dzienne ujrzała sprawa znęcania się nad małym chłopcem z Legionowa. W ten sposób zwracała się do niego matka. Internauci najczęściej zadawali sobie pytanie „Jak można tak mówić do dziecka?”. Takie słowa i uczucia się zdarzają. I to nie tylko w rodzinach, w których jest przemoc.

Karolina W., matka Mikołaja z Legionowa koło Warszawy miała regularnie znęcać się nad synem. Sprawa, o której można było usłyszeć w programie „Interwencja” w telewizji Polsat, poruszyła Polaków. Wielu najmocniej zapadły w pamięć słowa matki, która z pretensją w głosie mówiła do syna, że jest brzydki. I że go przez to nie chce. Ludzie wnioskują: nie kocha dziecka, skoro tak do niego mówi.

„Moja córka ma być ładna”

– Może i jestem pustakiem, ale naprawdę wolę, żeby moja córka była ładna i miała dobry gust, niż żeby wygrywała te kolejne konkursy w szkole – mówi 31-letnia Ola (imię na jej prośbę zostało zmienione). – Od samego początku wstydziłam się za to jak moja córka wygląda. Nie chciałam wychodzić z nią na dwór, ani na zakupy. Unikałam tego jak mogłam. Miała dużą, niekształtną głowę, cienkie włosy. A ja marzyłam, żeby ją ubrać, uczesać i wyjść na plac zabaw. Żeby ludzie mówili „jaka mama, taka córka” – dodaje Ola.

– Są takie narcystyczne matki, które chcą, by dziecko spełniało ich wymagania. Mają swoje wyobrażenie o pięknie, mają kanony i standardy – jeśli dziecko się w nich nie mieści, nie potrafią go kochać – mówi Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka Laboratorium Psychoedukacji.

Kiedy lekarz podczas USG powiedział Dagmarze, że będzie mamą ślicznej dziewczynki, od razu „wiedziała”. Córeczka będzie miała ciemne oczy, ciemną karnację, białe równe ząbki… – A ona ma próchnicę, którą widać z daleka jak tylko się wyszczerzy. Czasem zakazuję jej się odzywać, bo już sama nie mogę na jej zęby patrzeć. Jeszcze dawniej, gdy była bobasem i miała w sobie tą słodycz małego dziecka, miałam do niej więcej serca i cierpliwości. Teraz ledwo się hamuję i bardzo mi z tym źle – komentuje Dagmara.

– Nie takie dziecko chciałam mieć – żali się 35-letnia Dagmara. – Popatrz na nią, nie ma w sobie delikatności. Ma taką chłopską urodę, jakby ją od pługa oderwali… Kocham ją, ale jak mam gorszy dzień, nie zapanuję nad nerwami, a ona mnie wyprowadzi z równowagi, potrafię jej to wykrzyczeć w twarz. Potem próbuję jakoś to obrócić w żart i pytam, czy wie, że ja sobie tak tylko gadam. Ale tak naprawdę widzę w jej oczach, że ona zna prawdę. Że jestem nią rozczarowana.

Kochaj bezwarunkowo

Oczywistym jest, że pierwsze, co każdy z nas mówi, nachylając się nad nowo narodzonym dzieckiem, jest „ale on/ona śliczny/a”. Dla wielu matek to największy komplement i powód do dumy. Jednak, aby móc pokochać własne dziecko nie możemy traktować go jak przedmiotu czy narzędzia do osiągnięcia jakiegoś celu.

– Matki są w stanie fizycznie odrzucić dziecko, gdy po narodzinach są rozczarowane jego wyglądem. Widzą, że dziecko jest brzydkie i nie chcą się nim zajmować. Taka sytuacja wymaga ogromnej pracy psychologa, rodziny i tej kobiety, by wskrzesić ciepłe uczucia – tłumaczy Chalimoniuk.

Tego typu historii pojawia się w sieci coraz więcej, zwłaszcza na forach internetowych, gdzie można być anonimowym. Z pewnością nie wszystkie kobiety, które cierpią z powodu urody swoich dzieci, są narcystyczne. Spośród nich należy wyróżnić te, które poza urodą nie widzą w swych dzieciach żadnej wartości. Jednak przedmiotowe traktowanie dzieci wspierają same… matki. W mediach społecznościowych, zwłaszcza na Instagramie, aż roi się od młodych mam, które proszą się o uwagę dla siebie i swojego idealnego dziecka w idealnym świecie. Dziecka ubranego tak, by pasowało do stylizacji. Dziecka, które tym, co robi podbija wartość matki i poprawia jej wizerunek.

– Nie jest tajemnicą, że młodych i ładnych szybciej zaakceptujemy, bardziej takim ludziom ufamy. Często to pierwsze wrażenie nas uwodzi – mówi Ewa Chalimoniuk. Pod wpływem wspomnianego uroku mamy błędne wyobrażenie tego, z kim naprawdę mamy do czynienia. A traktując w ten sposób własne dziecko, robimy mu największą krzywdę, bo zapominamy, że na miłość zasługuje bezwarunkowo.

0

Czy lakier do paznokci można zmyć tylko zmywaczem? Manicure lubi się przecież psuć, gdy w ogóle się tego nie spodziewasz. Najczęściej podczas weekendowego wypadu albo po prostu, gdy buteleczka z potrzebnym płynem nagle staje się pusta. Na szczęście zmywacz do paznokci nie jest niezastąpiony i możesz go śmiało zastąpić produktem, który z pewnością masz pod ręką.

Perfumy

Większość osób nie wyobraża sobie bez nich dnia i dlatego też bierze je ze sobą w podróż. W tym przypadku nie liczy się ich jakość, a zawartość alkoholu. To właśnie jego obecność sprawi, że będziesz mogła uratować swój manicure w kryzysowej sytuacji. Wystarczy spryskać nimi wacik albo chusteczkę, a potem przetrzeć pomalowany paznokieć.

Żel oczyszczający do rąk

Możesz użyć do tego wersji antybakteryjnej. Wystarczy nałożyć odpowiednią ilość żelu na wacik i delikatnie pocierać nim pomalowany paznokieć. Lakier zniknie błyskawicznie!

Top coat

Do zmycia lakieru do paznokci świetnie sprawdzi się lakier nawierzchniowy, np. nabłyszczający. Nałóż jego grubszą warstwę na powierzchnię paznokcia i zacznij delikatnie pocierać, aż lakier zacznie się zmywać. Top coat możesz śmiało zastąpić najzwyklejszym lakierem do paznokci o dowolnym kolorze.

0
Teraz modne są wyraziste, naturalne brwi. Nawet, gdy twoje są cienkie, z nami pięknie je wymodelujesz i podkreślisz makijażem.

Wystarczy jedno pociągnięcie odżywką, by włoski znów zaczęły rosnąć

Z wiekiem brwi przerzedzają się – to naturalne. Na szczęście możesz je zregenerować odżywką. Zawiera aktywne substancje odbudowujące keratynę, budulec włosa i usuwające jego mikrouszkodzenia. Odżywka pobudza wzrost nowych, mocniejszych włosków i w efekcie zagęszcza brwi.

Najlepiej rosną w nocy

Odżywkę nałóż jednym pociągnięciem pędzelka-aplikatora na miejsca, które wymagają zagęszczenia lub na całe brwi. Zabieg rób wieczorem, tuż przed snem, bo wtedy włoski najlepiej się regenerują. Jeśli preparat dostanie się do oka, przemyj je natychmiast letnią wodą (choć producenci zaznaczają, że jest on bezpieczny dla oczu). Pierwsze efekty kuracji zauważysz już po 14-21 dniach. Odżywkę stosuj przez 1-3 miesiące. Jedno opakowanie wystarczy ci na całą kurację. W roli odżywki sprawdzi się też tani olejek rycynowy (w aptece, ok. 3 zł). Po prostu wmasuj go w brwi.

Regulacja brwi, która powiększa oczy Poznaj nowe zasady!

Brwi powinny układać się w łagodny łuk (zgodnie z zasadą: 2/3 brwi się unosi, 1/3 – opada), aby zachować swą naturalną, pierwotną linię. Łuki nie mogą być ani za krótkie, ani zbyt długie. Usuwaj tylko te włoski, które rosną pod łukami brwiowymi oraz między nimi (czyli nad nosem). Sterczące, niesforne, nieukładające się lepiej ostrożnie przyciąć nożyczkami.

Oczy wydadzą się dużo większe i rozświetlone

Początek brwi możesz wyznaczyć za pomocą ołówka. Określi go linia, która łączy dwa punkty – wewnętrzny kącik oka i skrzydełko nosa. Gdy są za krótkie dociągnij je do przerywanej kreski. To sztuczka, która optycznie powiększa oczy, zbliża je do siebie, by nie sprawiały wrażenia za daleko rozstawionych. I dodaje im blasku.

Opadające powieki będą uniesione

Koniec łuku brwiowego wyznaczysz za pomocą ołówka, przykładając go do skrzydełka nosa i zewnętrznego kącika oka. Gdy są za długie trzeba usunąć włoski, które rosną poza wyznaczoną przerywaną linię. Dzięki temu opadające powieki optycznie uniosą się w górę. Regulacja brwi podziała jak lifting odmładzający (ale supertani), który ujmuje nawet 10 lat.

Twarz znów wygląda pogodnie

Zdarza się, że gęste brwi zrastają się u nasady, to dodaje twarzy srogiego i nieco groźnego wyrazu. Modelowanie nowego. Usuń wszystkie włoski, które wychodzą poza początek łuku brwiowego – jest zaznaczony przerywaną linią. Tych kilka ruchów sprawi, że buzia od razu odzyska łagodny, pogodny wygląd.

Dobra pęsetka? Wiemy jaka ma być!

Zazwyczaj nie wiesz, jaką kupić. Wąską, szeroką, długą? Nasza ekspertka, Marta Wiśniewska, stylistka brwi i linergistka podpowiada, na co zwrócić uwagę przy wyborze pęsety.

Test pierwszy

Weź pęsetkę do ręki i ściśnij końcówki, powinny ściśle przylegać do siebie, sprawiać wrażenie, jakby były sklejone. Mogą być proste lub ukośnie ścięte, jedne i drugie są dobre.

Test drugi

Ściśnij ramiona pęsetki i lekko pociągnij końcówkami po wierzchu dłoni. Jeśli poczułaś miły dotyk, twój wybór jest idealny. Gdy drapie skórę, nie kupuj jej.

Siwe? Nie wyrywaj, nałóż henne!

Najczęściej jest tak – widzisz siwy włos i odruchowo sięgasz po pęsetkę, by go wyrwać. W ten sposób możesz doprowadzić do przerzedzenia łuku. Lepiej je ufarbuj brązową henną w kremie. Nanieś ją aplikatorem (dołączony do opakowania). Trzymaj tyle czasu, ile zaleca producent. Kolor henny dobierz do swoich włosów – im są jaśniejsze, tym powinna być ona jaśniejsza. I nie czarna, bo wygląda demonicznie.

Gęste w kilka chwil! Proste sekrety dobrego makijażu brwi

Sposoby malowania brwi, które ci zdradzamy, są łatwe i zabierają mało czasu. Zobaczysz, że brwi wydadzą się dłuższe, gęściejsze i wyraziste, ale wciąż będą twoje, naturalne. Tajemnica tkwi w dobraniu odcienia kosmetyku. Zapomnij o czerni. Uniwersalnym kolorem jest szarobrązowy. Brunetki mogą wybrać kolor o ton ciemniejszy od włosów. Blondynki i rudowłose – zawsze w ich barwie. Nowe włoski narysujesz kredką. Wybierz miękką, dobrze zatemperowaną. Rysuj nią wzdłuż brwi małe kreseczki, które udają naturalne włoski. Albo dorysuj je w miejscu, w którym ich brakuje. Potem przeczesz brwi szczoteczką. Dzięki temu uzyskasz lekko rozmyty efekt, a brwi będą wyglądać na gęściejsze, ale naturalne.

Cieniem „zrobisz” wyraziste łuki. Nabierz odrobinę na cienki ukośny pędzelek (strzepnij nadmiar kosmetyku) i przeciągaj nim po brwiach od środka na zewnątrz. Potem starannie przeczesz brwi szczoteczką, by cień równomiernie osadził się na brwiach. Kremem utrwalisz ich kształt. Ukośnym pędzelkiem i kremem pociągnij wzdłuż brwi. Lekko zaakcentujesz ich kolor, a sterczące ładnie przygładzisz.

Efekt z gabinetu aż na 2 lata!

Nie martw się, jeśli natura dała ci nie takie brwi, jakie byś chciała. Specjalistka od brwi, czyli stylistka lub linergistka (robi makijaż permanentny) wymodeluje ich kształt wg najnowszych trendów. Zbyt gęste usunie woskiem (po 30. raczej tego nie rób, bo powieki łatwiej się rozciągają).

Kropka za kropką i po kłopocie

Możesz zdecydować się na trwały makijaż. Linergistka za pomocą aparatu np. Long-Time-Long i specjalnej końcówki z tuszem sterylną igłą wykonuje mikronakłucia, znacząc tuszem kropeczki jedna obok drugiej. W efekcie połączą się one w kreski udające naturalne włoski. Metoda nazywa się piórkową. Możesz też skorzystać z cieniowania: linergistka rysuje brwi kredką, a potem wprowadza igłą pigment pod skórę, który sprawia wrażenie lekkiego cienia i w efekcie zagęszczenia brwi. Zapłacisz 900 zł, ale piękne brwi będziesz mieć 2 lata.

Brwi jak nowe po chemioterapii

W tym okresie włoski nadmiernie wypadają, a makijaż permanentny nie jest wskazany. Można natomiast skorzystać z jednej z metod rekonstrukcji brwi: buildingu lub sculptingu. Pierwsza polega na doczepieniu maleńkich, sztucznych włosków do naturalnych brwi. Druga to dorysowanie cienkim drucikiem brakujących włosów specjalną farbką, która po zastygnięciu utrzymuje się na skórze. Bardzo naturalny efekt, będzie widoczny do 4 tygodni. Cena jednej metody ok. 120 zł, obu razem – 190 zł. Z tych sposobów mogą też skorzystać kobiety, które każdego dnia rysują sobie brwi ołówkiem.

0

Kilka tygodni temu w internecie krążyło zdjęcie trzech kobiet, na którym naprawdę ciężko jest odgadnąć, która z piękności jest matką. Fotografia Amerykanek w ciągu kilku dni podbiła serwisy plotkarskie na całym świecie. Niektóre panie pozazdrościły mieszkankom miasta Indianapolis i również publikują podobne zdjęcia.

Pod koniec stycznia bliźniaczki i ich mama zrobiły sobie wspólne selfie. Ich zdjęcie zostało udostępnione ponad 34 tys. razy. Po sukcesie fotografii na Twitterze, piękne panie postanowiły założyć konto na Instagramie, gdzie publikują więcej wspólnych zdjęć.

Rosyjska aktorka, Polina Maximova, również postanowiła pochwalić się swoją piękną, zgrabną i przede wszystkim młodo wyglądającą mamą. Uwierzycie, że jej mama ma 51 lat?

Na kolejnej fotografii trzeba się uważnie przyjrzeć, by wskazać właściwie. Ubrana w dżinsową kurtkę kobieta ma 43 lata. Na zdjęciu towarzyszy jej 20-letnia córka. Matka przyznaje, że bardzo często jest brana za jej rówieśniczkę. Ludzie na ulicy są przekonani, że to siostry albo przyjaciółki w zbliżonym wieku.

Na początku sierpnia media obiegło zdjęcie indyjskiej dziennikarki, Shweta Bachchan-Nanda i jej pięknej córki, Navya Naveli Nanda. Trudno uwierzyć, że kobieta na zdjęciu (pierwsza od lewej) ma 43 lata. Wygląda równie młodo co jej nastoletnia córka.

Navya Naveli Nanda ma 19 lat. W tym roku została nagrodzona w przez Vogue kategorii Ageless Beauty.

0

Zastanawiasz się, jakie jedzenie powoduje, że czujesz się ociężała? Odkrywamy całą prawdę!

Pewnie zauważyłaś, że po zjedzeniu niektórych produktów (choć zdrowych!) czujesz się ociężała i bez energii jeszcze przez wiele godzin po posiłku.

Otóż okazuje się, że niektóre potrawy są zdecydowanie dłużej trawione przez układ pokarmowy, co skutkuje właśnie kiepskim samopoczuciem. Chcesz wiedzieć, czego powinnaś się wystrzegać, jeśli wolisz tryskać energią? Podpowiadamy!

Co najdłużej zalega w żołądku? 10 produktów trawionych dłużej niż 6 godzin

  1. Tłuszcze pochodzenia zwierzęcego, np. słonina, boczek
  2. Potrawy smażone (również na tłuszczu roślinnym), w tym fast-foody
  3. Przetwory z mięsa wieprzowego, np. kiełbasa, kotlety
  4. Podroby i produkty je zawierające, np. smażona wątróbka, kaszanka
  5. Dania mięsne (drób – w szczególności kaczka i gęś, wołowina)
  6. Przetwory rybne, np. śledzie w occie, śledzie w śmietanie
  7. Wędzonki, np. wędzony kurczak, szprotki, makrela
  8. Wyroby cukiernicze, np. ciasta z kremem na bazie śmietany z wysoką zawartością tłuszczu
  9. Grzyby
  10. Warzywa strączkowe i kapustne

Jakie produkty są trawione krócej niż 6 godzin?

Jeśli chcesz na co dzień czuć się lekko, musisz przede wszystkim zacząć od zmiany diety. Produktami, które nie powodują uczucia ociężałości – poza wodą mineralną – są:

  1. Owoce i warzywa (z wyłączeniem warzyw kapustnych i strączkowych)
  2. Orzechy (niesolone)
  3. Gotowane węglowodany (choć w tym przypadku należy pilnować wielkości porcji – 1 porcji to pół torebki ugotowanego ryżu brązowego lub szklanka suchego makaronu)
  4. Jajka
  5. Nabiał (poniżej 3% zawartości tłuszczu: mleko, jogurty, kefiry itp.)
  6. Gotowane ryby, owoce morza i drób (przede wszystkim indyk i kurczak)

0
Konopie to kosmetyczne „odkrycie” ostatnich miesięcy. Przy produkcji preparatów pielęgnacyjnych sięga się przede wszystkim po ich nasiona, z których wyciska się cenny olej. Dlaczego olej konopny ma szansę stać się kosmetycznym hitem? I w jakich kosmetykach go znajdziemy? Sprawdźcie!
13‹ wróć

Olej z konopi pod względem właściwości pielęgnacyjnych znajduje się w czołówce wśród olei roślinnych. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (kwasy omega-3, kwasy omega-6) stanowią aż 80 proc. jego składu. Poza nimi znajdziemy w oleju cenne minerały (wapń, cynk, fosfor, magnez), witaminy (witamina E, A, K oraz witaminy z grupy B), a także aminokwasy, białka czy fosfolipidy.

Co ciekawe, olej konopny w znacznym stopniu przypomina sebum wydzielane przez ludzką skórę. Dzięki tej właściwości jest szczególnie wskazany do jej pielęgnacji (usprawnia gospodarkę naturalnymi lipidami, co ma znaczenie przede wszystkim dla skóry tłustej czy łojotokowej).

Mamy też dobrą wiadomość dla pań, które nie lubią tłustych smarowideł – czysty olej konopny w przeciwieństwie do wielu innych olejów jest umiarkowanie tłusty, przez co nie tylko łatwo się rozprowadza, ale też szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu.

Oto pięć kosmetyków, w których znajdziecie olej z konopi.

Odżywka do włosów Olej z konopi, Cece of Sweden, 19,90 PLN / 300 ml

Olej z konopii znalazł zastosowanie między innymi w odżywkach do włosów. Produkt z serii Hello Nature ma za zadanie zregenerować i wzmocnić włosy. Po zastosowaniu odżywki nasze włosy powinny być lśniące i bardziej elastyczne. Produkt jest testowany dermatologicznie i zawiera 94,5 proc. składników pochodzenia naturalnego.

Balsam do ust Hemp, The Body Shop, 29 PLN / 4,2 g

Ochronny balsam do ust z linii Hemp w formie sztyftu zawiera olej z nasion konopii, który skutecznie wygładza i odżwywia. Kosmetyki sprawdzi się szczególnie, jeśli masz problemy z suchymi, spierzchniętymi ustami.

Konopne mydło, Carun, 16,90 PLN / 100 g

Konopne mydło Carun wykonane jest w 100 proc. z olejów organicznych, które są jego bazą. Może być stosowane zarówno przez osoby z wrażliwą, skłonną do alerii i podrażnień skórą, jak i noworodki. Mydło poza olejem konopnym zawiera w swoim składzie m.in. wyciąg z aloesu, olej z owoców rokitnika i kurkumę.

Mydło konopne na linie, The Body Shop, ok. 40 PLN / 150 g

Mydło konopne od The Body Shop nie tylko ładnie wygląda, ale skutecznie myje i pielęgnuje skórę. W swoim składzie zawiera olej konopny, dzięki czemu działa na skórę delikatnie, odżywią ją i nie podrażnia.

Super Kokos z konopiami, Herbamedicus, 29,99 PLN / 150 ml

Super Kokos z konopiami to produkt, w którego skład wchodzą wyłącznie dwa składniki: czysty olej kokosowy (nierafinowany) z Filipin i olej konopny (z konopii siewnej). Nadaje się do pielęgnacji skóry, którą skutecznie nawilża i regeneruje, a także do pielęgnacji włosów, masażu relaksacyjnego czy demakijażu.

0

Potrafimy sami ją wytwarzać pod wpływem słońca. Ale gdy go brakuje, dobrze jest zmienić nieco dietę.

Wiemy, że jest niezbędna kościom oraz zębom i potrzebna zwłaszcza dzieciom. Ale warto sprawdzić, na ile jest ważna w dorosłym wieku, a także np. co ma wpływ na jej przyswajanie.

Prawda

Jako dorośli też jej potrzebujemy – zapewnia odporność na infekcje i dobrą formę psychiczną, chroni przed nowotworami.

Prawda

Wielu osobom w naszym kraju brakuje wit. D. Powody tego są co najmniej dwa. Z jednej strony winna jest mała liczba słonecznych dni w ciągu roku. Z drugiej – jadamy z byt mało ryb. To właśnie powoduje, że u prawie 90 proc. Polaków występuje niedobór tego składnika.

Mit

To nieprawda, że wystarczy długi spacer w słoneczny zimowy dzień, by organizm wytworzył wit. D. O tej porze roku to niemożliwe – spacerujemy osłonięci ubraniem (a konieczne jest odsłonięcie ramion i nóg), do tego promienie słoneczne padają pod nieodpowiednim kątem (zmieni się to dopiero z końcem kwietnia).

Prawda

Nadwaga przyczynia się do niedoboru wit. D. „Wyłapują” ją bowiem komórki tłuszczowe i organizm nie może jej wykorzystać. Dla osób z nadwagą zalecana dzienna dawka wit. D jest większa.

Mit

Błędna jest opinia, że można ją przyjmować w dużo większej ilości, niż to zalecane. Grozi to nudnościami, osłabieniem, zawrotami głowy.

0

Która z nas nie zna tej nieprzyjemnej dolegliwości. Pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i potrafi uprzykrzyć życie. Jak sobie z nią poradzić domowym sposobem?

Przygotuj domowy syrop z żurawiny. Będziesz potrzebować:

  • 1 kg żurawiny
  • syrop przygotowany z litra wody i dwóch szklanek cukru

PRZYGOTOWANIE: 1/3 owoców przetrzyj i wrzuć do gorącego syropu. Podgrzewaj przez 10 minut, dodaj resztę owoców. Gdy owoce będą opadać na dno, syrop przelej do słoika.

Żurawina jest niezastąpiona w profilaktyce i leczeniu infekcji dróg moczowych. Dezynfekujący wpływ żurawiny na drogi moczowe to najbardziej znana i najlepiej udokumentowana prozdrowotna właściwość tej rośliny.

Na równi z czosnkiem, oregano i sosną zalicza się ją do grupy naturalnych antybiotyków (głównie ze względu na działanie grzybobójcze). O żurawinie coraz częściej mówi się jako o leku przyszłości.

0
Luksusowy szampon z kawiorem lub ekstraktem z oryginalnej rośliny pochodzącej z końca świata, może kosztować nawet 200 złotych, a kremy do twarzy lub ciała z wyciągami z morskich mikroorganizmów nawet do kilku tysięcy. Nie wspominając o specjalnie zaprojektowanych dla ciebie perfumach – do kilkudziesięciu tysięcy. Ale czy warto inwestować tyle pieniędzy w kosmetyki? Czy to tylko zaspokajanie potrzeby posiadania dóbr luksusowych? Sprawdzamy!
Rynek kosmetyczny wydaje się nie mieć końca. Mam wrażenie, że co miesiąc powstaje nowa marka, a codziennie pojawiają się w sprzedaży kolejne nowości od maskary po krem antycellulitowy, poprzez serum do rozdwojonych końcówek włosów. Zarówno te dostępne dla każdego, jak i te luksusowe – zdecydowanie nie na każdą kieszeń. Niejednokrotnie w cenie markowych butów czy ubrań.
Ostatnio koleżanka oglądała w mojej łazience luksusowy szampon i odżywkę z najnowszej organicznej linii niszowej marki fryzjerskiej. Zapytała mnie wprost: „Gdybyś miała sama zapłacić za nie 300 zł, nie zawahałabyś się?” Musiałam szczerze odpowiedzieć, że w życiu bym tyle na nie nie wydała. I to nie dlatego, że nie wierzę w ich działanie! Przeciwnie, wiem, że są genialne. Praca w dziale urody „rozbestwiła” mnie i nauczyłam się korzystać z kosmetyków, które dostaję do testowania. I niestety, z mojego kilkunastoletniego doświadczenia wynika, że dobry szampon i odżywka przy włosach trudnych do ujarzmienia, to podstawa. Niemniej, sama, z własnej kieszeni nie wydałabym na nie więcej niż 40 złotych.Powód? Oprócz zbyt niskiej pensji, żeby sobie na nie pozwolić, wolę inwestować w pielęgnację twarzy. Zresztą, przyznaję, że moim ulubionym sklepem z kosmetykami jest… apteka. Wszystko przez moją skórę, która jest reaktywna i ma tendencję do podrażnień. Jestem w stanie zainwestować w komfort własnej skóry i jej zdrowie naprawdę dużo. Choć paradoksalnie, im starsza jestem, tym mniejsze mam potrzeby i używam dosłownie trzech kosmetyków na krzyż (od oczyszczania i pielęgnacji, po makijaż). Mam swój ulubiony krem, podkład, maskarę i dezodorant. Niekoniecznie z najwyższej półki. Nieraz te luksusowe potrafią mnie zachwycić formulacją – nie ma lepszych i mniej obciążających skórę podkładów jak te marki Giorgio Armani – ale i rozczarować. Trafiłam nieraz na bardzo drogi krem do twarzy, ze składnikami rodem z Marsa, które wywoływały na mojej skórze jedynie podrażnienie. Kosmetyk pięknie pachniał, doskonale prezentował się na półce w łazience, jednak nie spełniał podstawowych oczekiwań dotyczących pielęgnacji. Ale żeby nie prowadzić pamiętnika, poprosiłam o komentarz specjalistkę dermatolog, dr Ewę Skulską z gabinetu Ekoderm.Czy powinnyśmy inwestować w dobry krem do twarzy?Owszem tak. Zwłaszcza jeżeli skóra przejawia oznaki starzenia, wiotkości, uszkodzenia przez długoletnie ekspozycje na słońce – wtedy na pewno przyda się bardzo dobry krem. Jest wiele marek oferujących w dobrej cenie dobre kosmetyki. Nie znam oczywiście wszystkich możliwych opcji, ale warto poświęcić trochę energii i poszukać. Można skonsultować się z dermatologiem i kosmetyczką i posłuchać ich argumentów.

A co według pani doktor oznacza pojęcie „dobry krem”?

Dobry krem powinien być odpowiedzią na nasze oczekiwania: nawilżać, dać ukojenie skórze, napinać, wygładzać i nie szkodzić. Natomiast pojęcie „dobry krem” jest bardzo subiektywne. Często trzeba go szukać metodą prób i błędów, kierować się opinią specjalistów i znajomych. Najtrudniej jest znaleźć dobry krem, kiedy ma się skórę bardzo wrażliwą i reagującą podrażnieniem na wiele składników. Jednak gdy mamy skórę „wyrozumiałą”, możemy sięgać po kremy zawierające składniki bardzo aktywne nawet w większych stężeniach (chodzi głównie o retinol, jego pochodne, a także różne kwasy). Podam przykład: dobry krem z retinolem powinien zawierać go w stężeniu 0,5 – 1 proc. Wówczas rzeczywiście skutecznie wygładza skórę, regeneruje i redukuje zmarszczki i uszkodzenia posłoneczne. Ale z drugiej strony, skóra nadwrażliwa nie będzie go tolerować i skazana jest na dużo mniejsze stężenia lub brak tego surowca w formule kremu. Inny więc będzie dobry krem dla różnych typów skóry.

W takim razie notuję, że w pielęgnację cery wrażliwej, skóry dojrzałej i odmładzanie inwestować warto. A co pani doktor sądzi o kosmetykach do higieny, oczyszczania i pielęgnacji skóry? Czy mogą być tańsze?

Myślę, że tak. Higiena ciała i twarzy wymaga najczęściej dobrej miękkiej i czystej wody oraz delikatnego i bezpiecznego preparatu myjącego. Należy wybierać te, które pozbawione są kontrowersyjnych surowców (parabenów, barwników, zapachów – o ile jesteśmy na nie uczuleni). Nie sądzę, żeby wyprodukowanie takiego produktu wymagało wiele nakładów finansowych. Jest obecnie coraz więcej marek ekologicznych (i nie tylko), które oferują takie kosmetyki w korzystnej cenie.

Z doświadczenia osoby ze skórą atopową wiem, że najlepszym środkiem do mycia skóry (oprócz emolientów) jest mydło Dove, które kosztuje 4 złote w drogerii, a do oczyszczania twarzy – woda micelarna Garnier za 20 złotych. Przetestowałam tyle produktów, że nie muszę przepłacać, bo wiem, że te dwa mnie nigdy nie zawiodły. Ale jeśli poszukujemy dobrej jakości pielęgnacji i chcemy wiedzieć czy płacimy za skład czy za opakowanie, co powinny zawierać droższe kosmetyki? Które składniki są naprawdę luksusowe? Kwas hialuronowy? Kolagen?

Kwas hialuronowy i kolagen na pewno nie są luksusowe. To komponenty bardzo popularne, dostępne w kosmetykach od kilkudziesięciu lat. Zarówno w drogich, jak i w tańszych. Drogie surowce najczęściej pochodzą z bardzo selektywnych upraw roślin lub wywodzą się z kosztownych badań laboratoryjnych. Są trudno dostępne i mogą sobie na nie pozwolić jedynie marki selektywne, które nie produkują masowo, ale stawiają na oryginalność i chcą oferować to, czego nie mają inni. Tu jest pole do popisu dla botaników, chemików i innych specjalistów przez nich zatrudnianych. Owoce ich pracy pojawiają się po wielu latach i to również przyczynia się do podnoszenia kosztów produktu. I w efekcie mamy na rynku marki bardzo drogie, wąsko dystrybuowane, o bardzo oryginalnych formułach kosmetycznych. Czy są lepsze od innych – tańszych, to zupełnie inna sprawa. Są unikatowe, ale niekoniecznie bardziej skuteczne. Skierowane są do konsumentów poszukujących czegoś wyjątkowego (są luksusem). Ale wcale nie jest tak, że ich używanie daje niesamowite rezultaty: nie są bardziej skuteczne w walce ze zmarszczkami niż krem, który zawiera 1 proc. retinolu lub kwas glikolowy w stężeniu 6 – 12 proc. Te składniki naprawdę działają, choć luksusowe nie są.

Rozumiem, że w takim razie najlepiej skonsultować się z dermatologiem lub kosmetyczką, zapytać czego potrzebuje nasza skóra i poszukiwać składników aktywnych – a nie selektywnych, w pięknym opakowaniu i o kosmicznie brzmiącej nazwie. A jeśli już chcemy wydać więcej pieniędzy, czy zdaniem pani doktor warto sporo zapłacić za szampon do włosów czy za krem pod oczy?

To jest najtrudniejsze pytanie… Moim zdaniem, nie warto kupować ani drogiego szamponu do włosów, ani kremu pod oczy. W wielu bowiem sytuacjach wystarcza średnio tani lub tani szampon. To dotyczy większości osób, ale są oczywiście takie, które muszą kupić droższy szampon, bo te tańsze nie spełniają ich oczekiwań. Tu też chodzi o aspekt luksusowości, wyjątkowości. A krem pod oczy – może być zbędny, bo krem do twarzy też się nadaje do stosowania na skórze wokół oczu. Choć zdarza się, że skóra nie toleruje kremu do twarzy i wtedy konieczne jest kupienie delikatniejszego kremu na powieki, żeby nie podrażniał i nie powodował łzawienia. Dodam jednak, że jeżeli nie mamy skóry wrażliwej i tolerujemy wiele kremów, nawet tych „aktywnych”, na przykład z 1 proc. retinolem, to spokojnie możemy go stosować również pod oczy. A jeżeli nie – musimy pozostać przy produkcie delikatnym, nawet przy wazelinie, która świetnie sprawdza się pod oczami i na powiekach. A kosztuje zaledwie kilka złotych w aptece…

LOSOWE POSTY

0
Polska na wiosnę jest wyjątkowo piękna, warto więc chociaż w części spędzić weekend majowy poza domem. Jeśli marzysz o aktywnej wyprawie i chcesz sama...