Uroda
Kosmetyki testy ciekawe nowości

0

…I które nie wymagają od ciebie zbyt wiele wysiłku. Osiem prostych zasad wystarczy, by problem zmarszczek przestał cię dotyczyć.

1. Zmyj makijaż, zanim położysz się do łóżka

Przez cały dzień na twojej skórze gromadzą się różne zanieczyszczenia. Razem z makijażem, tworzą warstwę, która jest mieszaniną sebum, brudu, kurzu i potu, zatykającą pory i nie pozwalającą na odpowiednią regenerację – kluczową dla pięknej i młodej cery. Niezależnie od tego, jak zmęczona jesteś, pamiętaj o wykonaniu dokładnego demakijażu przed pójściem spać i daj swojej skórze złapać oddech.

2. Traktuj swoją skórę łagodnie

Przesada nie jest dobra dla twojej skóry. Nadmiar produktów może przynieść skutek odwrotny do oczekiwanego, a zbyt agresywne kosmetyki zamiast pomóc – pogorszą stan twojej cery. Możesz zaszkodzić swojej skórze także poprzez nieświadome nawyki, na przykład mycie twarzy zbyt ciepłą czy zbyt twardą wodą (podrażnia i wysusza), zbyt mocny peeling, częste dotykanie twarzy, podpieranie się rękami czy spanie na brzuchu (zmarszczki!). Obchodź się ze swoją skórą łagodnie i zredukuj szkodliwe przyzwyczajenia do minimum, a na długo będzie wyglądać rewelacyjnie.

 

3. Nie śpij zbyt krótko…

Już jedna zarwana noc powoduje, że gorzej wyglądasz – masz podkrążone, opuchnięte oczy, a cera wydaje się zmęczona i szara. Chroniczne niedosypianie może spotęgować ten efekt i trwale odbić się na twojej skórze, która potrzebuje relaksu tak samo, jak ty. Szybciej pojawią się na niej zmarszczki, a tego chyba chcesz uniknąć?

4. …i nie „pomagaj” zmarszczkom

Niektóre nawyki trudno kontrolować, zwłaszcza, kiedy śpisz. Jednak spanie na jednej stronie twarzy może spowodować, że szybciej pojawią się na niej zmarszczki. Jeśli nie umiesz spać na plecach, spróbuj codziennie zasypiać na innym boku i zmień poszewkę – jedwabna jest delikatna dla skóry, przeciwdziała powstawaniu odgnieceń na twarzy i nie gromadzi bakterii tak, jak inne materiały, ze względu na swoją gładką strukturę.

 

5. Pij wodę

Odwodniona skóra łatwiej traci elastyczność i naturalny blask, jest też bardziej narażona na szybsze starzenie się. Kosmetyki świetnie dbają o nią od zewnątrz, ale nie możesz zapominać o nawadnianiu od środka – potrzebujesz co najmniej 2 litrów płynów dziennie, żeby twój organizm, a więc także i skóra, były w jak najlepszej kondycji.

6. Zrób sobie cukrowy detoks

Desery są pyszne, ale jeśli chcesz uniknąć zmarszczek, lepiej jedz je okazjonalnie. Cukier uszkadza kolagen, który jest odpowiedzialny za napięcie i elastyczność twojej skóry. Kiedy go tracisz, staje się ona wiotka i bardziej podatna na szybsze starzenie się. Zamiast czekolady i wypieków, sięgaj po zawierające mniej szkodliwe cukry owoce, a najlepiej chrup warzywa – zielone mają najwięcej antyoksydantów.

 

7. Stosuj ochronę UV

Słońce jest jedną z głównych przyczyn przedwczesnego starzenia się skóry. Promieniowanie uszkadza naskórek, powoduje niszczenie kolagenu i w konsekwencji może prowadzić do powstawania zmarszczek, a także przebarwień czy chorób skóry. Krem z filtrem UV powinnaś stosować przez cały rok, a kiedy jesteś wyjątkowo zabiegana, używaj kosmetyków do makijażu z SPF (np. podkładów lub pudrów).

8. Nie złość się!

Mówią, że złość piękności szkodzi… i mają rację. Kiedy się złościsz czy smucisz, najczęściej wyrażasz emocje ekspresją twarzy. Marszczenie czoła, ściąganie czy unoszenie brwi, mogą odznaczać się na twojej skórze liniami, które z czasem – w wyniku powtarzalnych ruchów mięśni – przekształcą się w pogłębione zmarszczki mimiczne. Jeśli trudno jest ci zapanować nad mimiką, spróbuj nauczyć mięśnie twarzy nowych nawyków, które zadziałają przeciwstawnie i pomogą zapobiec powstawaniu zmarszczek. Jak? Poćwicz gimnastykę twarzy (tzw. facefitness lub face yoga) i codziennie poświęć kilka minut na wykonanie rozluźniającego masażu skóry.

0

Czosnek jest jednym z najsilniejszych naturalnych antybiotyków. Dzięki swojemu charakterystycznemu, niepowtarzalnemu smakowi jest też powszechnie używany w kuchni. Dopadła cię infekcja? Przygotuj leczniczą miksturę.

Czosnek jest ceniony od wieków. W starożytnym Egipcie był używany jako naturalny sposób na wzmocnienie, poprawienie krążenia i do odstraszania owadów. Żołnierze stosowali go, aby łagodzić zmiany skórne i… dodać sobie odwagi. Z kolei starożytni Rzymianie używali czosnku do leczenia problemów ze stawami, zaburzeń żołądkowo-jelitowych i chorób serca. W Chinach i Japonii był on natomiast popularnym środkiem przeciw niestrawności.

Współczesna nauka potwierdziła wszystkie właściwości lecznicze czosnku. W tych niepozornych ząbkach kryje się prawdziwe źródło zdrowia. Odtruwa organizm, zwiększa odporność i reguluje poziom cholesterolu. Poza tym leczy infekcje grzybicze, zapobiega miażdżycy i reguluje ciśnienie krwi. Łagodzi objawy choroby lokomocyjnej, zwalcza biegunkę, zmniejsza świąd po ukąszeniach owadów. Skutecznie zmniejsza objawy choroby zwyrodnieniowej stawów, cukrzycy i powiększenia prostaty. Jest też wykorzystywany w czasie przeziębienia i grypy.

Niesamowite właściwości czosnku wynikają głównie z jego aktywnego składnika allicyny. Proponujemy dwa proste przepisy na lecznicze mikstury. Posiekaj 2-3 ząbki czosnku i odstaw na 15 minut. Po tym czasie wymieszaj go z łyżką naturalnego miodu. Jedz codziennie na czczo. Takie lekarstwo doskonale wzmacnia odporność i pobudzi organizm.

Jeśli dopadnie cię przeziębnie lub grypa, przygotuj syrop. Potrzebujesz 5 posiekanych ząbków czosnku, soku wyciśniętego z 1 cytryny, 2 posiekanych papryczek chili, łyżki tartego imbiru oraz octu jabłkowego. Układaj składniki warstwowo w wyparzonym słoiku i pojemności 0,5 l. najpierw czosnek, następnie paprykę chili i imbir. Zalej wszystko sokiem z cytryny i octem jabłkowym. Zakręć i odstaw w ciemne miejsce. Po kilku dniach mikstura będzie gotowa. Pij 1 łyżkę dziennie, by wzmocnić odporność lub 2-3 łyżki w czasie infekcji do czasu ustąpienia objawów.

0

Czy lakier do paznokci można zmyć tylko zmywaczem? Manicure lubi się przecież psuć, gdy w ogóle się tego nie spodziewasz. Najczęściej podczas weekendowego wypadu albo po prostu, gdy buteleczka z potrzebnym płynem nagle staje się pusta. Na szczęście zmywacz do paznokci nie jest niezastąpiony i możesz go śmiało zastąpić produktem, który z pewnością masz pod ręką.

Perfumy

Większość osób nie wyobraża sobie bez nich dnia i dlatego też bierze je ze sobą w podróż. W tym przypadku nie liczy się ich jakość, a zawartość alkoholu. To właśnie jego obecność sprawi, że będziesz mogła uratować swój manicure w kryzysowej sytuacji. Wystarczy spryskać nimi wacik albo chusteczkę, a potem przetrzeć pomalowany paznokieć.

Żel oczyszczający do rąk

Możesz użyć do tego wersji antybakteryjnej. Wystarczy nałożyć odpowiednią ilość żelu na wacik i delikatnie pocierać nim pomalowany paznokieć. Lakier zniknie błyskawicznie!

Top coat

Do zmycia lakieru do paznokci świetnie sprawdzi się lakier nawierzchniowy, np. nabłyszczający. Nałóż jego grubszą warstwę na powierzchnię paznokcia i zacznij delikatnie pocierać, aż lakier zacznie się zmywać. Top coat możesz śmiało zastąpić najzwyklejszym lakierem do paznokci o dowolnym kolorze.

0
Teraz modne są wyraziste, naturalne brwi. Nawet, gdy twoje są cienkie, z nami pięknie je wymodelujesz i podkreślisz makijażem.

Wystarczy jedno pociągnięcie odżywką, by włoski znów zaczęły rosnąć

Z wiekiem brwi przerzedzają się – to naturalne. Na szczęście możesz je zregenerować odżywką. Zawiera aktywne substancje odbudowujące keratynę, budulec włosa i usuwające jego mikrouszkodzenia. Odżywka pobudza wzrost nowych, mocniejszych włosków i w efekcie zagęszcza brwi.

Najlepiej rosną w nocy

Odżywkę nałóż jednym pociągnięciem pędzelka-aplikatora na miejsca, które wymagają zagęszczenia lub na całe brwi. Zabieg rób wieczorem, tuż przed snem, bo wtedy włoski najlepiej się regenerują. Jeśli preparat dostanie się do oka, przemyj je natychmiast letnią wodą (choć producenci zaznaczają, że jest on bezpieczny dla oczu). Pierwsze efekty kuracji zauważysz już po 14-21 dniach. Odżywkę stosuj przez 1-3 miesiące. Jedno opakowanie wystarczy ci na całą kurację. W roli odżywki sprawdzi się też tani olejek rycynowy (w aptece, ok. 3 zł). Po prostu wmasuj go w brwi.

Regulacja brwi, która powiększa oczy Poznaj nowe zasady!

Brwi powinny układać się w łagodny łuk (zgodnie z zasadą: 2/3 brwi się unosi, 1/3 – opada), aby zachować swą naturalną, pierwotną linię. Łuki nie mogą być ani za krótkie, ani zbyt długie. Usuwaj tylko te włoski, które rosną pod łukami brwiowymi oraz między nimi (czyli nad nosem). Sterczące, niesforne, nieukładające się lepiej ostrożnie przyciąć nożyczkami.

Oczy wydadzą się dużo większe i rozświetlone

Początek brwi możesz wyznaczyć za pomocą ołówka. Określi go linia, która łączy dwa punkty – wewnętrzny kącik oka i skrzydełko nosa. Gdy są za krótkie dociągnij je do przerywanej kreski. To sztuczka, która optycznie powiększa oczy, zbliża je do siebie, by nie sprawiały wrażenia za daleko rozstawionych. I dodaje im blasku.

Opadające powieki będą uniesione

Koniec łuku brwiowego wyznaczysz za pomocą ołówka, przykładając go do skrzydełka nosa i zewnętrznego kącika oka. Gdy są za długie trzeba usunąć włoski, które rosną poza wyznaczoną przerywaną linię. Dzięki temu opadające powieki optycznie uniosą się w górę. Regulacja brwi podziała jak lifting odmładzający (ale supertani), który ujmuje nawet 10 lat.

Twarz znów wygląda pogodnie

Zdarza się, że gęste brwi zrastają się u nasady, to dodaje twarzy srogiego i nieco groźnego wyrazu. Modelowanie nowego. Usuń wszystkie włoski, które wychodzą poza początek łuku brwiowego – jest zaznaczony przerywaną linią. Tych kilka ruchów sprawi, że buzia od razu odzyska łagodny, pogodny wygląd.

Dobra pęsetka? Wiemy jaka ma być!

Zazwyczaj nie wiesz, jaką kupić. Wąską, szeroką, długą? Nasza ekspertka, Marta Wiśniewska, stylistka brwi i linergistka podpowiada, na co zwrócić uwagę przy wyborze pęsety.

Test pierwszy

Weź pęsetkę do ręki i ściśnij końcówki, powinny ściśle przylegać do siebie, sprawiać wrażenie, jakby były sklejone. Mogą być proste lub ukośnie ścięte, jedne i drugie są dobre.

Test drugi

Ściśnij ramiona pęsetki i lekko pociągnij końcówkami po wierzchu dłoni. Jeśli poczułaś miły dotyk, twój wybór jest idealny. Gdy drapie skórę, nie kupuj jej.

Siwe? Nie wyrywaj, nałóż henne!

Najczęściej jest tak – widzisz siwy włos i odruchowo sięgasz po pęsetkę, by go wyrwać. W ten sposób możesz doprowadzić do przerzedzenia łuku. Lepiej je ufarbuj brązową henną w kremie. Nanieś ją aplikatorem (dołączony do opakowania). Trzymaj tyle czasu, ile zaleca producent. Kolor henny dobierz do swoich włosów – im są jaśniejsze, tym powinna być ona jaśniejsza. I nie czarna, bo wygląda demonicznie.

Gęste w kilka chwil! Proste sekrety dobrego makijażu brwi

Sposoby malowania brwi, które ci zdradzamy, są łatwe i zabierają mało czasu. Zobaczysz, że brwi wydadzą się dłuższe, gęściejsze i wyraziste, ale wciąż będą twoje, naturalne. Tajemnica tkwi w dobraniu odcienia kosmetyku. Zapomnij o czerni. Uniwersalnym kolorem jest szarobrązowy. Brunetki mogą wybrać kolor o ton ciemniejszy od włosów. Blondynki i rudowłose – zawsze w ich barwie. Nowe włoski narysujesz kredką. Wybierz miękką, dobrze zatemperowaną. Rysuj nią wzdłuż brwi małe kreseczki, które udają naturalne włoski. Albo dorysuj je w miejscu, w którym ich brakuje. Potem przeczesz brwi szczoteczką. Dzięki temu uzyskasz lekko rozmyty efekt, a brwi będą wyglądać na gęściejsze, ale naturalne.

Cieniem „zrobisz” wyraziste łuki. Nabierz odrobinę na cienki ukośny pędzelek (strzepnij nadmiar kosmetyku) i przeciągaj nim po brwiach od środka na zewnątrz. Potem starannie przeczesz brwi szczoteczką, by cień równomiernie osadził się na brwiach. Kremem utrwalisz ich kształt. Ukośnym pędzelkiem i kremem pociągnij wzdłuż brwi. Lekko zaakcentujesz ich kolor, a sterczące ładnie przygładzisz.

Efekt z gabinetu aż na 2 lata!

Nie martw się, jeśli natura dała ci nie takie brwi, jakie byś chciała. Specjalistka od brwi, czyli stylistka lub linergistka (robi makijaż permanentny) wymodeluje ich kształt wg najnowszych trendów. Zbyt gęste usunie woskiem (po 30. raczej tego nie rób, bo powieki łatwiej się rozciągają).

Kropka za kropką i po kłopocie

Możesz zdecydować się na trwały makijaż. Linergistka za pomocą aparatu np. Long-Time-Long i specjalnej końcówki z tuszem sterylną igłą wykonuje mikronakłucia, znacząc tuszem kropeczki jedna obok drugiej. W efekcie połączą się one w kreski udające naturalne włoski. Metoda nazywa się piórkową. Możesz też skorzystać z cieniowania: linergistka rysuje brwi kredką, a potem wprowadza igłą pigment pod skórę, który sprawia wrażenie lekkiego cienia i w efekcie zagęszczenia brwi. Zapłacisz 900 zł, ale piękne brwi będziesz mieć 2 lata.

Brwi jak nowe po chemioterapii

W tym okresie włoski nadmiernie wypadają, a makijaż permanentny nie jest wskazany. Można natomiast skorzystać z jednej z metod rekonstrukcji brwi: buildingu lub sculptingu. Pierwsza polega na doczepieniu maleńkich, sztucznych włosków do naturalnych brwi. Druga to dorysowanie cienkim drucikiem brakujących włosów specjalną farbką, która po zastygnięciu utrzymuje się na skórze. Bardzo naturalny efekt, będzie widoczny do 4 tygodni. Cena jednej metody ok. 120 zł, obu razem – 190 zł. Z tych sposobów mogą też skorzystać kobiety, które każdego dnia rysują sobie brwi ołówkiem.

0

Częste wahania temperatur nie sprzyjają urodzie. Przesuszona cera reaguje nadmiernym świeceniem się, dłonie stają się szorstkie, a schowane pod czapką włosy szybciej się przetłuszczają. Lista problemów jest długa. Pomożemy ci się z nimi uporać.

O tej porze roku większość urodowych zmartwień wynika z warunków pogodowych – niskiej temperatury powietrza, wiatru czy silnego nasłonecznienia (kiedy promienie odbijają się od śniegu). Aby zapewnić skórze i włosom potrzebną ochronę, przede wszystkim dokonaj zmian w swojej kosmetyczce.

Problem 1: nadmierna suchość

Jeśli na skórze zalega warstwa martwego naskórka, lepiej się go pozbyć. Pierwszym krokiem jest peeling. Zimą rób go nie częściej niż raz w tygodniu. Jeżeli masz tłustą cerę, do oczyszczania twarzy wybierz drobnoziarnisty, w innych przypadkach – enzymatyczny, który nie ściera naskórka, ale go rozpuszcza. Resztę ciała najlepiej oczyści preparat gruboziarnisty, np. solny, cukrowy albo roślinny.

Do mycia wybieraj natłuszczające balsamy, kremy lub olejki, które zatrzymują w skórze więcej wilgoci.

Pamiętaj:zimą unikaj długich, gorących kąpieli. Niewątpliwie są bardzo przyjemne, ale wysuszają skórę. Dlatego wylegiwanie się w wannie zostaw sobie na specjalne okazje.

Krok trzeci to właściwe odżywienie i regeneracja. Na twarz nałóż maskę, a po jej zmyciu krem albo serum. W ciało wmasuj odżywcze masło lub balsam.

Problem 2: pękające naczynka

Mroźne miesiące nie służą cerom wrażliwym i naczynkowym, które łatwo ulegają wówczas podrażnieniom. Wystarczy kilka minut na dworze, a na twarzy pojawiają się niechciane zaczerwienienia.

Dlatego przed każdym wyjściem stosuj tłusty lub półtłusty krem przeznaczony do pielęgnacji takiej cery (możesz też stosować dwa kremy, najpierw smaruj się tym na pękające naczynka, a następnie ochronnym), koniecznie z wysokim filtrem UV. Dobrze jeśli będzie zawierał witaminy C, E, K, a także wyciąg z arniki górskiej, miłorzębu japońskiego czy winorośli.

Do mycia, zamiast mydła i kosmetyków peelingujących, stosuj delikatne żele, a do demakijażu – mleczka i płyny micelarne. Złuszczanie naskórka rób tylko w razie wyraźnej potrzeby.

Problem 3: nadmiar sebum

Nawet jeśli masz tłustą, skłonną do niedoskonałości cerę, borykasz się z zaskórnikami, nadmiarem sebum czy krostkami, nie unikaj kremów. Wysuszona zimą skóra wytwarza więcej sebum, przez co trądzik może uderzać ze zdwojoną siłą.

Wychodząc na zewnątrz, stosuj zawsze krem półtłusty (tłusty może zatykać pory), w pomieszczeniach lepiej sprawdzi się za to nawilżający. Nadmiar sebum usuwaj preparatami, które zawierają składniki bakteriobójcze i regulujące pracę gruczołów łojowych. Szukaj tych zawierających kwasy owocowe, witaminę B6 oraz ekstrakt z arniki czy oczaru.

Dodatkowo, dwa razy w tygodniu zrób maseczkę oczyszczającą i zwężającą pory, np. z białą, różową lub zieloną glinką. Błyszczenie możesz niwelować na bieżąco, przykładając do skóry bibułki matujące.

Problem 4: brak jędrności

Skóra, której brakuje wilgoci, staje się wiotka i mało elastyczna. Dlatego w czasie kąpieli oprócz stosowania kosmetyków ujędrniających systematycznie się masuj. Najlepiej szorstką gąbką. Taki zabieg poprawia ukrwienie i pobudza tkanki.

Kondycji skóry służy też naprzemienny prysznic, podczas którego na zmianę polewasz się ciepłym i chłodnym strumieniem wody. Kiedy już się wysuszysz, zastosuj odpowiedni balsam lub olejek.

Nie tylko pobyt w łazience służy twojej figurze. Regularna aktywność fizyczna też wpływa na gładkie ciało. Już dziś zacznij chodzić na basen, zapisz się na fitness albo przynajmniej co drugi dzień wybierz się na dłuższy spacer w szybkim tempie.

Problem 5: suche dłonie

Przypomnij sobie, jak często zdarza ci się wychodzić zimą bez rękawiczek. Efekt? Skóra na dłoniach staje się napięta, szorstka, zaczerwieniona. Żeby temu zapobiec, wcieraj krem ochronny po każdym kontakcie z wodą i przed wyjściem na zewnątrz. Idealny kosmetyk to ten na bazie parafiny, lanoliny, wosku pszczelego, olejów roślinnych lub gliceryny. Na noc możesz nałożyć grubą warstwę kremu i zabezpieczyć ją bawełnianymi rękawiczkami. I uważaj na prace domowe: osłabiony naskórek chroń przed kontaktem z detergentami.

Problem 6: spierzchnięte usta

Pozbawione gruczołów łojowych i ochronnego płaszcza lipidowego delikatne wargi łatwo się wysuszają, pierzchną, a nawet pękają. Dlatego w chłodne dni bez odpowiedniej ochrony ani rusz.

Podstawą jest odpowiednia pomadka ochronna. Wchodzące w jej skład oleje, woski czy witaminy odżywiają usta i zapobiegają utracie wody. Wybierając kosmetyk, zwróć uwagę, aby zawierał filtry ochronne. Spierzchniętą już skórę możesz złuszczyć, robiąc prosty, słodki peeling z cukru i płynnego miodu. Powstałą gęstą papkę nałóż na wargi i delikatnie masuj przez minutę okrężnymi ruchami.

Problem 7: przesuszone stopy

Skóra na podeszwach stóp jest niemal dwukrotnie grubsza niż na pozostałych partiach ciała. W dodatku naskórek narasta w tym miejscu szybciej, niż jest się w stanie sam złuszczyć, zwłaszcza w okresie zimowym. Dlatego ścieraj go co drugi dzień, najlepiej używając do tego ceramicznej tarki. Pamiętaj: ładne, zadbane stopy to atut eleganckiej kobiety.

Możesz to robić na sucho. Nie bez znaczenia jest codzienne kremowanie stóp – najlepsze do tego są preparaty z dodatkiem mocznika, który zmiękcza, wygładza i stymuluje regenerację.

Pamiętaj, że pozbawione odpowiedniej pielęgnacji pięty mają tendencję do pękania. Jeśli powstające ranki są powierzchowne i niewielkie, możesz sobie z nimi poradzić, włączając do pielęgnacji wcieranie witaminy A. Większe, bolesne rany wymagają konsultacji lekarskiej, bo taki stan może doprowadzić do różnego rodzaju zakażeń.

Problem 8: szorstkie miejsca

Chropowata, zrogowaciała skóra na łokciach i kolanach to częsty zimowy problem. Jego przyczyny są dwojakie. Po pierwsze: miejsca te łatwo ulegają odmrożeniom. Po drugie: to częsty efekt zaniedbań pielęgnacyjnych, czyli niesystematycznego stosowania peelingów i kosmetyków nawilżających.

Program naprawczy jest prosty. To złuszczenie, nawilżenie i regeneracja. Ponieważ skóra trudniej pozbywa się w tych miejscach martwego naskórka, pomóż jej, robiąc peeling lub z pomocą szorstkiej rękawicy masując skórę oliwą z dodatkiem cytryny. Po takim zabiegu zadbaj o odpowiednie odżywienie – użyj kremu z witaminą A+E albo czystej witaminy A – kupisz ją tanio w aptece. Ważne, aby zabiegi powtarzać regularnie.

Problem 9: elektryzujące się włosy

Zdejmujesz czapkę albo sweter, a twoje włosy chaotycznie stroszą się w różne strony? Zmienne temperatury, o które łatwo na przełomie roku, nasilają ten problem. Jeśli w dodatku nosisz odzież ze sztucznych tworzyw, nie dziw się, że masz fryzurę jak Albert Einstein.

Na elektryzowanie szczególnie podatne są włosy cienkie, przesuszone i zniszczone. Dbaj więc, aby były dobrze nawilżone i odżywione. Co możesz zrobić? Przede wszystkim zmień szampon na łagodny, z dużą ilością roślinnych wyciągów – kosmetyki odżywcze z dodatkiem silikonów lub olejków mogą obciążać fryzurę.

Pamiętaj, aby nie myć włosów w gorącej wodzie, a kosmetyki, takie jak odżywka czy maska, nakładać kilka centymetrów od nasady.

Polecane kosmetyki

  1. SVR, Topialyse, Olejek do mycia i kąpieli dla skóry suchej, wrażliwej i atopowej. 400 ml
  2. Phyto, Phytophanère, Suplement diety w kapsułkach to doskonałe uzupełnienie codziennego menu w składniki niezbędne dla zachowania pięknych i zdrowych włosów i paznokci. 120 kapsułek
  3. SVR, Sebiaclear, Aktywnie działający krem do skóry tłustej. Reguluje wytwarzanie sebum, zwęża pory i zapewnia długotrwały efekt matujący przez 8 godzin. 40 ml
  4. SVR, Sensifine AR, Krem o działaniu termoregulującym, który chłodzi skórę i zapobiega powstawaniu rumienia. Zapewnia codzienną pielęgnację nawilżającą. 50 ml
  5. SVR, Sebiaclear, Oczyszczający żel do mycia skóry trądzikowej i tłustej. 200 ml
  6. SVR, Xérial 30, Krem do ciała wygładzający, zmiękczający, długotrwale nawilżający i eliminujący szorstkość skóry. 100 ml
  7. SVR, Topialyse, Ochronno-regenerujący krem barierowy do skóry suchej, reaktywnej i podrażnionej. Niweluje jej swędzenie, zapobiega podrażnieniom. 50 ml
  8. Hydraliane, Intensywnie nawilżający balsam przeznaczony do pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej. 40 ml

0
Konopie to kosmetyczne „odkrycie” ostatnich miesięcy. Przy produkcji preparatów pielęgnacyjnych sięga się przede wszystkim po ich nasiona, z których wyciska się cenny olej. Dlaczego olej konopny ma szansę stać się kosmetycznym hitem? I w jakich kosmetykach go znajdziemy? Sprawdźcie!
13‹ wróć

Olej z konopi pod względem właściwości pielęgnacyjnych znajduje się w czołówce wśród olei roślinnych. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (kwasy omega-3, kwasy omega-6) stanowią aż 80 proc. jego składu. Poza nimi znajdziemy w oleju cenne minerały (wapń, cynk, fosfor, magnez), witaminy (witamina E, A, K oraz witaminy z grupy B), a także aminokwasy, białka czy fosfolipidy.

Co ciekawe, olej konopny w znacznym stopniu przypomina sebum wydzielane przez ludzką skórę. Dzięki tej właściwości jest szczególnie wskazany do jej pielęgnacji (usprawnia gospodarkę naturalnymi lipidami, co ma znaczenie przede wszystkim dla skóry tłustej czy łojotokowej).

Mamy też dobrą wiadomość dla pań, które nie lubią tłustych smarowideł – czysty olej konopny w przeciwieństwie do wielu innych olejów jest umiarkowanie tłusty, przez co nie tylko łatwo się rozprowadza, ale też szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu.

Oto pięć kosmetyków, w których znajdziecie olej z konopi.

Odżywka do włosów Olej z konopi, Cece of Sweden, 19,90 PLN / 300 ml

Olej z konopii znalazł zastosowanie między innymi w odżywkach do włosów. Produkt z serii Hello Nature ma za zadanie zregenerować i wzmocnić włosy. Po zastosowaniu odżywki nasze włosy powinny być lśniące i bardziej elastyczne. Produkt jest testowany dermatologicznie i zawiera 94,5 proc. składników pochodzenia naturalnego.

Balsam do ust Hemp, The Body Shop, 29 PLN / 4,2 g

Ochronny balsam do ust z linii Hemp w formie sztyftu zawiera olej z nasion konopii, który skutecznie wygładza i odżwywia. Kosmetyki sprawdzi się szczególnie, jeśli masz problemy z suchymi, spierzchniętymi ustami.

Konopne mydło, Carun, 16,90 PLN / 100 g

Konopne mydło Carun wykonane jest w 100 proc. z olejów organicznych, które są jego bazą. Może być stosowane zarówno przez osoby z wrażliwą, skłonną do alerii i podrażnień skórą, jak i noworodki. Mydło poza olejem konopnym zawiera w swoim składzie m.in. wyciąg z aloesu, olej z owoców rokitnika i kurkumę.

Mydło konopne na linie, The Body Shop, ok. 40 PLN / 150 g

Mydło konopne od The Body Shop nie tylko ładnie wygląda, ale skutecznie myje i pielęgnuje skórę. W swoim składzie zawiera olej konopny, dzięki czemu działa na skórę delikatnie, odżywią ją i nie podrażnia.

Super Kokos z konopiami, Herbamedicus, 29,99 PLN / 150 ml

Super Kokos z konopiami to produkt, w którego skład wchodzą wyłącznie dwa składniki: czysty olej kokosowy (nierafinowany) z Filipin i olej konopny (z konopii siewnej). Nadaje się do pielęgnacji skóry, którą skutecznie nawilża i regeneruje, a także do pielęgnacji włosów, masażu relaksacyjnego czy demakijażu.

0

Jeśli tak jak większość z nas nie wiesz już, których „dobrych rad” dietetyków słuchać, co jeść, jak ćwiczyć i jak żyć, żeby być zdrową i w świetnej formie, poznaj Carolyn Hartz. Trudno uwierzyć, ale ta piękna Australijka ma… 70 lat! W czym tkwi sekret jej idealnej figury?

W mediach społecznościowych Carolyn wyrasta na prawdziwą gwiazdę. Jej zdjęcia cieszą się coraz większym zainteresowaniem i poklaskiem. Trudno się nie zachwycać, prawda? Miło popatrzeć na kogoś, kto wygląda tak bez ingerencji chirurga czy… profesjonalnego grafika i jego Photoshopa.

Co jest tajemnicą jej znakomitego wyglądu?

Carolyn od niemal 30 lat nie je cukru. Przynaje, że nie było łatwo, bo była od niego uzależniona. Ale udało się . Nie stosuje żadnych innych diet, nie zrezygnowała z glutenu, laktozy czy jedzenia mięsa. Cukier to jedyny składnik, który wyeliminowała ze swojej diety.

Zdradza, że na śniadanie zjada banana i wypija filiżankę herbaty – to akurat nie jest nic zaskakującego. Nietypowo za to wygląda jej kolacja: Carolyn zjada… dwie kostki bezcukrowej czekolady!

W wywiadzie dla „Daily Mail” przynała, że to bezmyślne odżywianie bywa źródłem bezsensownego przybierania na wadze.

Zdrowy styl życia przekuła w biznes. Znana jest z przygotowywania pysznych deserów bez cukru właśnie. Wydała nawet książkę z przepisami.

Ponieważ chcemy tak wygladać, OD JUTRA wprowadzamy w życie radę Carolyn – koniec z cukrem!

0

Intensywnie zielona i aromatyczna natka pietruszki od lat stanowi cenny dodatek do smakowitych potraw. Ponadto jest źródłem wielu cennych dla naszego zdrowia substancji. Szacuje się, że zwykła natka zawiera nawet czterokrotnie więcej witaminy C od cytryny! Oprócz wrzucania jej do sałatek czy zup, świetnym pomysłem będzie przygotowanie odchudzającego smoothie z pietruszką w składzie. Warto je robić zwłaszcza w sezonie letnim, kiedy nie brakuje świeżych produktów prosto z ogródka.

Nadmiar kilogramów to zmora wielu osób. Aby zyskać wymarzoną figurę, często kusimy się na głodówki i forsowne ćwiczenia, które nie są dostosowane do naszych możliwości. Skutki takich działań mogą być przykre – kontuzje, zakwasy czy złe samopoczucie doprowadzają do spadku motywacji i zaprzestania odchudzania. Nawet jeśli uda się zrzucić 2-3 kilogramy, szybko następuje efekt jojo i ważymy jeszcze więcej.

Sekret udanego procesu redukcji wagi tkwi w racjonalnym odżywianiu (pięć posiłków dziennie, co trzy godziny) i regularnej aktywności fizycznej. Basen, szybki marsz czy zwykły spacer powinny stać się codziennym nawykiem. Warto również włączyć do diety produkty o odchudzających właściwościach. Pietruszkowy drink pomoże zrzucić nawet 2,5 kg w ciągu tygodnia. To propozycja, która nie tylko stanowi zdrową przekąskę pomiędzy głównymi posiłkami, ale wspomaga proces detoksykujący organizm oraz dostarcza niezbędnych witamin i minerałów.

Przygotowanie koktajlu z pietruszki nie wymaga specjalnych umiejętności. Potrzebne są: duży pęczek świeżej natki, 1 cytryna, 1 mały ogórek, kawałek selera naciowego i szklanka wody. Warzywa siekamy i łączymy za pomocą blendera. Dodajemy sok z cytryny i wodę, a następnie ponownie miksujemy. Przelewamy do szklanki i serwujemy.

Dla najlepszych efektów należy pić ten napój każdego ranka na czczo przez 5 dni, a następnie zrobić 10-dniową przerwę i ewentualnie powtórzyć kurację. Nie należy przeprowadzać jej jednak częściej niż raz na pół roku. Oprócz regularnych posiłków i aktywności fizycznej, nie wolno zapominać o spożywaniu w trakcie kuracji odpowiedniej ilości płynów, aby zapobiec odwodnieniu organizmu. Efekty spożywania tego drinku widać natychmiastowo – poczujemy się lżej, będziemy mieć więcej energii, a waga zacznie spadać.

0
Luksusowy szampon z kawiorem lub ekstraktem z oryginalnej rośliny pochodzącej z końca świata, może kosztować nawet 200 złotych, a kremy do twarzy lub ciała z wyciągami z morskich mikroorganizmów nawet do kilku tysięcy. Nie wspominając o specjalnie zaprojektowanych dla ciebie perfumach – do kilkudziesięciu tysięcy. Ale czy warto inwestować tyle pieniędzy w kosmetyki? Czy to tylko zaspokajanie potrzeby posiadania dóbr luksusowych? Sprawdzamy!
Rynek kosmetyczny wydaje się nie mieć końca. Mam wrażenie, że co miesiąc powstaje nowa marka, a codziennie pojawiają się w sprzedaży kolejne nowości od maskary po krem antycellulitowy, poprzez serum do rozdwojonych końcówek włosów. Zarówno te dostępne dla każdego, jak i te luksusowe – zdecydowanie nie na każdą kieszeń. Niejednokrotnie w cenie markowych butów czy ubrań.
Ostatnio koleżanka oglądała w mojej łazience luksusowy szampon i odżywkę z najnowszej organicznej linii niszowej marki fryzjerskiej. Zapytała mnie wprost: „Gdybyś miała sama zapłacić za nie 300 zł, nie zawahałabyś się?” Musiałam szczerze odpowiedzieć, że w życiu bym tyle na nie nie wydała. I to nie dlatego, że nie wierzę w ich działanie! Przeciwnie, wiem, że są genialne. Praca w dziale urody „rozbestwiła” mnie i nauczyłam się korzystać z kosmetyków, które dostaję do testowania. I niestety, z mojego kilkunastoletniego doświadczenia wynika, że dobry szampon i odżywka przy włosach trudnych do ujarzmienia, to podstawa. Niemniej, sama, z własnej kieszeni nie wydałabym na nie więcej niż 40 złotych.Powód? Oprócz zbyt niskiej pensji, żeby sobie na nie pozwolić, wolę inwestować w pielęgnację twarzy. Zresztą, przyznaję, że moim ulubionym sklepem z kosmetykami jest… apteka. Wszystko przez moją skórę, która jest reaktywna i ma tendencję do podrażnień. Jestem w stanie zainwestować w komfort własnej skóry i jej zdrowie naprawdę dużo. Choć paradoksalnie, im starsza jestem, tym mniejsze mam potrzeby i używam dosłownie trzech kosmetyków na krzyż (od oczyszczania i pielęgnacji, po makijaż). Mam swój ulubiony krem, podkład, maskarę i dezodorant. Niekoniecznie z najwyższej półki. Nieraz te luksusowe potrafią mnie zachwycić formulacją – nie ma lepszych i mniej obciążających skórę podkładów jak te marki Giorgio Armani – ale i rozczarować. Trafiłam nieraz na bardzo drogi krem do twarzy, ze składnikami rodem z Marsa, które wywoływały na mojej skórze jedynie podrażnienie. Kosmetyk pięknie pachniał, doskonale prezentował się na półce w łazience, jednak nie spełniał podstawowych oczekiwań dotyczących pielęgnacji. Ale żeby nie prowadzić pamiętnika, poprosiłam o komentarz specjalistkę dermatolog, dr Ewę Skulską z gabinetu Ekoderm.Czy powinnyśmy inwestować w dobry krem do twarzy?Owszem tak. Zwłaszcza jeżeli skóra przejawia oznaki starzenia, wiotkości, uszkodzenia przez długoletnie ekspozycje na słońce – wtedy na pewno przyda się bardzo dobry krem. Jest wiele marek oferujących w dobrej cenie dobre kosmetyki. Nie znam oczywiście wszystkich możliwych opcji, ale warto poświęcić trochę energii i poszukać. Można skonsultować się z dermatologiem i kosmetyczką i posłuchać ich argumentów.

A co według pani doktor oznacza pojęcie „dobry krem”?

Dobry krem powinien być odpowiedzią na nasze oczekiwania: nawilżać, dać ukojenie skórze, napinać, wygładzać i nie szkodzić. Natomiast pojęcie „dobry krem” jest bardzo subiektywne. Często trzeba go szukać metodą prób i błędów, kierować się opinią specjalistów i znajomych. Najtrudniej jest znaleźć dobry krem, kiedy ma się skórę bardzo wrażliwą i reagującą podrażnieniem na wiele składników. Jednak gdy mamy skórę „wyrozumiałą”, możemy sięgać po kremy zawierające składniki bardzo aktywne nawet w większych stężeniach (chodzi głównie o retinol, jego pochodne, a także różne kwasy). Podam przykład: dobry krem z retinolem powinien zawierać go w stężeniu 0,5 – 1 proc. Wówczas rzeczywiście skutecznie wygładza skórę, regeneruje i redukuje zmarszczki i uszkodzenia posłoneczne. Ale z drugiej strony, skóra nadwrażliwa nie będzie go tolerować i skazana jest na dużo mniejsze stężenia lub brak tego surowca w formule kremu. Inny więc będzie dobry krem dla różnych typów skóry.

W takim razie notuję, że w pielęgnację cery wrażliwej, skóry dojrzałej i odmładzanie inwestować warto. A co pani doktor sądzi o kosmetykach do higieny, oczyszczania i pielęgnacji skóry? Czy mogą być tańsze?

Myślę, że tak. Higiena ciała i twarzy wymaga najczęściej dobrej miękkiej i czystej wody oraz delikatnego i bezpiecznego preparatu myjącego. Należy wybierać te, które pozbawione są kontrowersyjnych surowców (parabenów, barwników, zapachów – o ile jesteśmy na nie uczuleni). Nie sądzę, żeby wyprodukowanie takiego produktu wymagało wiele nakładów finansowych. Jest obecnie coraz więcej marek ekologicznych (i nie tylko), które oferują takie kosmetyki w korzystnej cenie.

Z doświadczenia osoby ze skórą atopową wiem, że najlepszym środkiem do mycia skóry (oprócz emolientów) jest mydło Dove, które kosztuje 4 złote w drogerii, a do oczyszczania twarzy – woda micelarna Garnier za 20 złotych. Przetestowałam tyle produktów, że nie muszę przepłacać, bo wiem, że te dwa mnie nigdy nie zawiodły. Ale jeśli poszukujemy dobrej jakości pielęgnacji i chcemy wiedzieć czy płacimy za skład czy za opakowanie, co powinny zawierać droższe kosmetyki? Które składniki są naprawdę luksusowe? Kwas hialuronowy? Kolagen?

Kwas hialuronowy i kolagen na pewno nie są luksusowe. To komponenty bardzo popularne, dostępne w kosmetykach od kilkudziesięciu lat. Zarówno w drogich, jak i w tańszych. Drogie surowce najczęściej pochodzą z bardzo selektywnych upraw roślin lub wywodzą się z kosztownych badań laboratoryjnych. Są trudno dostępne i mogą sobie na nie pozwolić jedynie marki selektywne, które nie produkują masowo, ale stawiają na oryginalność i chcą oferować to, czego nie mają inni. Tu jest pole do popisu dla botaników, chemików i innych specjalistów przez nich zatrudnianych. Owoce ich pracy pojawiają się po wielu latach i to również przyczynia się do podnoszenia kosztów produktu. I w efekcie mamy na rynku marki bardzo drogie, wąsko dystrybuowane, o bardzo oryginalnych formułach kosmetycznych. Czy są lepsze od innych – tańszych, to zupełnie inna sprawa. Są unikatowe, ale niekoniecznie bardziej skuteczne. Skierowane są do konsumentów poszukujących czegoś wyjątkowego (są luksusem). Ale wcale nie jest tak, że ich używanie daje niesamowite rezultaty: nie są bardziej skuteczne w walce ze zmarszczkami niż krem, który zawiera 1 proc. retinolu lub kwas glikolowy w stężeniu 6 – 12 proc. Te składniki naprawdę działają, choć luksusowe nie są.

Rozumiem, że w takim razie najlepiej skonsultować się z dermatologiem lub kosmetyczką, zapytać czego potrzebuje nasza skóra i poszukiwać składników aktywnych – a nie selektywnych, w pięknym opakowaniu i o kosmicznie brzmiącej nazwie. A jeśli już chcemy wydać więcej pieniędzy, czy zdaniem pani doktor warto sporo zapłacić za szampon do włosów czy za krem pod oczy?

To jest najtrudniejsze pytanie… Moim zdaniem, nie warto kupować ani drogiego szamponu do włosów, ani kremu pod oczy. W wielu bowiem sytuacjach wystarcza średnio tani lub tani szampon. To dotyczy większości osób, ale są oczywiście takie, które muszą kupić droższy szampon, bo te tańsze nie spełniają ich oczekiwań. Tu też chodzi o aspekt luksusowości, wyjątkowości. A krem pod oczy – może być zbędny, bo krem do twarzy też się nadaje do stosowania na skórze wokół oczu. Choć zdarza się, że skóra nie toleruje kremu do twarzy i wtedy konieczne jest kupienie delikatniejszego kremu na powieki, żeby nie podrażniał i nie powodował łzawienia. Dodam jednak, że jeżeli nie mamy skóry wrażliwej i tolerujemy wiele kremów, nawet tych „aktywnych”, na przykład z 1 proc. retinolem, to spokojnie możemy go stosować również pod oczy. A jeżeli nie – musimy pozostać przy produkcie delikatnym, nawet przy wazelinie, która świetnie sprawdza się pod oczami i na powiekach. A kosztuje zaledwie kilka złotych w aptece…

0

Już nasze prababcie wiedziały, że fazy księżyca mają wpływ na urodę. Poznaj ten sekret i sprawdź, czy naprawdę działa. Oto pięć zabiegów, które najlepiej jest wykonywać podczas pełni księżyca.

1. Oczyszczanie – dieta sprawi, że będziesz mieć piękną skórę

Podczas pełni nie powinno się wykonywać żadnych mechanicznych zabiegów, jak choźby złuszczania skóry. Jest to jednak doskonały moment na zajęcie się ciałem od wewnątrz. W dniu poprzedzającym pełnię przed śniadaniem wypij sok z połówki cytryny rozcieńczonej ciepłą przegotowaną wodą. Postaw też na produkty detoksykujące (przede wszystkim pomarańczowe i zielone warzywa), pij koktajle na bazie owoców i warzyw, zrezygnuj z nabiału mięsa. Zaparz sobie też herbatę z bratka trójbarwnego i pij ją trzy razy dziennie. Tak samo postępuj przez kolejne dwa dni. Dzięki temu twoja skóra po pełni będzie znacznie bardziej promienna i zdrowsza. Unikniesz też wyprysków, które lubią pojawiać się w tym czasie (głównie dlatego, że jemy wtedy dużo niezdrowego jedzenia).

2. Trwała – teraz efekt utrzyma się dłużej

Pełnia sprzyja zabiegom utrwalającym na włosy – w tym czasie można zrobić sobie trwałą ondulację, prostowanie keratynowe, trwałą na rzęsy. Włosy ułożone w okresie pełni dłużej pozostaną w niezmienionym stanie, a o to przecież nam chodzi, gdy decydujemy się na trwałą. To również dobry moment na farbowanie brwi i rzęs przy pomocy henny. Kolor lepiej złapie i zabieg będziemy musiały powtórzyć po dłuższym niż zwykle czasie.

3. Zabiegi kojące – traktuj swoją skórę łagodnie

Podczas pełni nasze ciało jest bardziej delikatne i podatne na zranienia. Dlatego jest to dobry moment na zabiegi o działaniu łagodzącym podrażnienia, nawilżającym, kojącym. Możesz wtedy zdecydować się na parafinowe kąpiele dla dłoni i stóp czy intensywnie regenerujące maseczki do twarzy.

4. Kąpiele antystresowe – wyciszenie jest teraz bardzo ważne

Pełnia to taki moment w ciągu miesiąca, kiedy od aktywnych działań na rzecz poprawy wyglądu lepiej skupić się na niwelowaniu negatywnych skutków wpływu księżyca. Ze względu na to, że piękny okrągły księżyc wywołuje w nas niepokój i zwiększa podatność na stres zajmij się przede wszystkim zmiejszaniem napięcia i wyciszaniem. Koniecznie postaw na aromaterapeutyczne kąpiele z dodatkiem olejku lawendowego lub masaże rozluźniające.

5. Zabiegi antycellulitowe – najlepszy moment, by pozbyć się pomarańczowej skórki

Najlepszym czasem na pozbycie się znienawidzonej przez kobiety skórki pomarańczowej z ud, pośladków czy brzucha jest ten tuż po pełni. Gdy tylko księżyca zacznie ubywać, od razu zrób peeling kawowy i nasmaruj problematyczne miejsca odpowiednim specyfikiem. By wzmocnić jego działanie, możesz też owinąć ciało folią spożywczą i przykryć się kocem (preparaty antycellulitosowe działają skuteczniej pod wpływem ciepła).

LOSOWE POSTY

0
Udział w reklamie okazał się dla niej przepustką do wielkiej kariery i zostania ulubienicą publiczności, czego najlepszym dowodem było przyznanie jej już drugi rok...